Harderoskop
Harderoskop to ideał blagi, to ostatni szczebel
na drabinie łatwowierności wyzyskiwanej przez wędrujących oszustów.
Lecz po co rzucać groch o
ścianę, chodźcie najlepiej ze mną do Paryskiego hotelu i bądźcie świadkami,
jakim sposobem przemyślni Niemcy wyciągają na ruble z kieszeni.
Przede wszystkim prezentuję wam
pana Hardera. – Chłopisko blade, wymiękłe, z długimi włosami, licho go wie,
skąd się wyuczył mówić dobrze po polsku; prosi cię o zdjęcie wierzchniego
ubrania.
– A to na co? – zapytujesz
zdziwiony.
– Tam, panie, jest dama,
która będzie miała zaszczyt odbyć z panem posiedzenie.
– Więc to nie pan jesteś
prorokiem?
– Owszem, ja także
przepowiadam, ale tylko damom, wpływ bowiem magnetyczny jest tym sposobem
znacznie silniejszy.
Ha! Trudna rada! Chodźmy
więc do owej damy.
W ciemnym pokoju, w samym kącie, stoi jakaś szafa,
która za nakręceniem piszczy, gwiżdże i dzwoni do chwili, w której opasła jak
karmelicka bania Niemkini wróżka, swą olbrzymią łapą, nie powstrzyma biegu tej
całej maszynerii.
Ty siadasz tuż obok Harderoskopu
i nic dziwnego, wszak skop, jaki by on nie był, to najstosowniejsze towarzystwo
dla barana, który za podobne głupstwo płaci rubla.
Gruba Niemka w
rozpuszczonej a la szlafrok sukni â przytknąwszy
wielkie swe wyłupiaste oko do rury wystającej z szafy, wygłasza ci następujące
proroctwo:
– W którym roku pan się
rodziłeś?
– W tym i tym –
odpowiadasz.
– Pan masz lat tyle a tyle â, przyjaciele pana są liczni, lecz nieprzyjaciele jeszcze
liczniejsi, pan lubisz wesołe życie i szampańskie wino â,
jeżeli pan nie masz żony, powinieneś nad tem mocno ubolewać, albowiem byłbyś z
pewnością dobrym mężem â, przed panem
umrze ktoś z twojej familii, czwartek dla pana jest dniem szczęśliwym, na
loterię bierz pan numera 5–2–6–8.
I... basta: a teraz daj pan
rubla, wynoś się swoim kosztem i nic nie mów o tem, że byłeś tu i że się dałeś
złapać na taki głupi kawał.
To była ostatnia część proroctwa,
którą wyczytałem w zamglonych oczach opasłej Niemki, wyczekującej na świeżego
amatora Harderoskopu.
Z "Kuriera Świątecznego" 53/1873
Wynotowane przez Juliana Tuwima
w "Cicer cum caule"
|
literatura, wypisy, urywki, fragmenty, ciekawostki,
rozmaitości |
|
Zwykłe ubranie wieszczek, wróżek, rusałek, dziwożon, świtezianek i
tym podobnych nadnarzeczów.
Ani o jeden rok nie chybiła.
To była chwila, w której zupełnie uwierzyłem w proroctwo.
Zacząłem się pilniej i łaskawszem okiem przyglądać grubej Niemce.